Czy naprawdę mam 40 lat?

Czy “czterdziestka”  to nowa dwudziestolatka:)

Pamiętam zdjęcie mojej babci w wieku lat 36. Patrzyłam na nie, mając tyle samo. Trudno uwierzyć, ale ja wtedy wyglądałam niemalże jak nastolatka, a moja – młoda przecież babcia – na mocno dojrzałą kobietę, której bliżej do emerytki niż beztroskiej studentki.

Moja babcia nie jest wyjątkiem. Ona i jej rówieśniczki, chcąc posłusznie wpisać się w akceptowaną przez społeczeństwo „normę”, z chwilą przekroczenia progu lat 30, a już na pewno 40, musiały z wielu rzeczy zrezygnować. Wyrzeczenia były istotą ich życia. Rezygnacja z zawodowej kariery, rezygnacja z pasji. Zwłaszcza gdy miały męża i kilkoro dzieci. Dbanie o siebie było uważane za egoizm i równało się brakiem dbałości o rodzinę i dom. Opinia innych definiowała ich życie.

Wyjście do kosmetyczki – męża już ma, więc komu chce się podobać? Fryzjer – chyba że chce ściąć te piękne loki! Niania do dziecka, by zabawić się w karnawale – warto powiadomić opiekę społeczną! Babski wypad na weekend – w niedziele najważniejszy jest obiad z teściami i… rosołem! Urlop bez rodziny – pewnie poluje na kochanka! Nauka języka, joga, kurs ceramiki – w głowie jej się poprzewracało! Drogi krem do twarzy – prawdziwa matka wydaje na dzieci! Aerobik, siłownia – kobieta po porodzie i z wiekiem po prostu traci figurę i tyje, to naturalne!

Dziś nikt, a zwłaszcza żadna kobieta tak nie uważa. Dla niej co innego jest naturalne. Przede wszystkim zachowanie tożsamości. Nie rezygnowanie ze swoich pasji i przyzwyczajeń.

Współczesna kobieta nie chce z chwilą pojawienia się męża czy dziecka sama zniknąć. Nie chce, by przestała być ważna jej praca, hobby, uroda czy zdrowie. Stara się jak najwięcej czasu wygospodarować dla siebie.

 

To procentuje. Gdy zbliża się czterdziestka, nie czuje, że przekracza jakiś magiczny próg. Nie czuje w kręgosłupie tych czterech dekad i po prostu kontynuuje swoje fajne życie. Bo mając lat 40, wciąż czuje się młodo, a nawet – że dopiero teraz zaczyna się życie. Dbałość o siebie i swoje potrzeby nie pozbawiły jej pewności siebie. Za pomocą medycyny estetycznej może pielęgnować i podkreślać swoje naturalne piękno. Troska o urodę, kondycję i zdrowie sprawiły, że z uśmiechem spogląda w lustro i idzie przez świat sprężystym krokiem. Dzieci są dorosłe, więc może czerpać z życia pełnymi garściami i ma na to chęć i siły! Wygląda świetnie, więc może ubierać się zgodnie z najnowszymi trendami i nie będzie to wyglądało śmiesznie, nienaturalnie – jak przebranie.

 

Mając lat 40, ma też więcej czasu. Także doświadczenie i wiedzę, które pozwalają efektywnie i w pełni wykorzystywać każdą kolejną godzinę, miesiąc, rok. Lubi siebie i akceptuje. Jest świadoma swoich wad i zalet, umie je zatuszować lub wykorzystać. Ma dystans – do siebie i świata, co pozwala jej kroczyć przez życie, bez zwracania uwagi na niedoprasowany T-shirt czy brudny samochód. Może jutro weźmie do ręki żelazko albo pojedzie do myjni. A może nie – bo ma raczej ochotę na kino. Albo usiądzie z najnowszym folderem biura podróży i zaplanuje podróż na greckie wyspy (o czym marzyła, odkąd obejrzała „Shirley Valentine” i „Mamma mia”), gdzie nikomu nie będzie przeszkadzała pognieciona koszulka. Albo zapisze się na studia – zawsze przecież interesowała się historią sztuki.

Jej wybór i nikomu nic do tego! Tak trzymać!

Magdalena Iwańska, Kreatornia Stylu, www.kreatorniastylu.com

 

 

Zapisz

02.03.2017

Zapisz